Powroty

Żadna perła nie rodzi się z miłości. Ziarenko to persona non grata. Cierpi, ale inaczej od małża. On buduje warstwa po warstwie ozdobny sarkofag. To prawie sarkazm: Niech mój ból stanie się piękny. Piękniejszy od łzy. Tak, najcenniejsze są kuliste jak te Vermeera.

We wnętrzu nawet nie słychać fal! Cóż, że ziarenko obcowało z nimi miliony lat. Widziało cuda raf. Czuło pieszczoty słońca. W perłowej urnie jest prochem. Chwilowo bezcennym. Godnym królewskich koron, relikwiarzy i ikonnych sukien.

Vanitas.

Z prochu po… Konchiolina też zapłaci za czułość. Perły kiedyś się rozsypią, by ziarenka mogły znów ujrzeć światło.